intro

Za mało lodów



Wybory, wybory i po wyborach. Oczywiście chodzi o wybory za wielką wodą. Ku zdumieniu i rozpaczy dziennikarskiej „elyty” i wszelkich innych pustaków, zwanych celebrytami, wygrał osobnik o słusznym imieniu Donald i słusznych inicjałach D.T. Niestety, na drugie imię ma John, a nie Franciszek, co całkowicie go dyskwalifikuje.

Dlaczego wygrał Trump? Odpowiedzi może być wiele, ale moim zdaniem przyczyną jego zwycięstwa były lody.

Otóż znana „artystka” o przezwisku Madonna (a tak naprawdę Pani Ciccone), złożyła publiczną obietnicę o treści mniej więcej takiej:
„Jeśli zagłosujecie na Hillary Clinton, zrobię wam loda z połykiem. Jestem w tym naprawdę dobra. Zachowuję kontakt wzrokowy i połykam”

Cóż, chyba nawet Hillary nie miała podobnej propozycji dla męża. Gdyby było inaczej, pewnie nie byłoby afery z Moniką Lewinsky. Albo byłaby, tylko p. Lewinsky zamiast zębów musiałaby umyć coś innego.

Taka publiczna obietnica jest ewenementem na skalę światową. Nie złożyła jej chyba nawet słynna swego czasu Cicciolina, która kandydując do włoskiego parlamentu, ograniczyła się tylko do publicznego pokazywania cycków. O obciąganiu nie było mowy, w każdym razie publicznie. Na marginesie: kampania cyckowa odniosła skutek i Cicciolina została posłanką. Widać we Włoszech rozum idzie w cycki.

Co ciekawe, zgodnie z polskim prawem obietnica Madonny spełnia przesłanki, aby uznać ją za przyrzeczenie publiczne:
„Kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać.” (art. 919 § 1 Kodeksu cywilnego).

W tym przypadku jest to lód za odpowiednie głosowanie. Ciekawe, czy w USA istnieje podobna instytucja i czy ktoś spróbował to przyrzeczenie wyegzekwować.

Ale spróbujmy ustalić, dlaczego pomimo takiej niezwykle oryginalnej propozycji, Clintonowa wybory przegrała. Najważniejsze z tych przyczyn są moim zdaniem następujące:

Jeden wyborca – jeden głos

Powiedzmy sobie szczerze: wybory to dziwna instytucja, zrównująca hrabiego z obszczymurkiem. Obowiązuje zasada: jeden wyborca – jeden głos. Zrobienie loda czterem „niesłychanie wpływowym osobom”, da przy urnie wyborczej dokładnie ten sam efekt, co zrobienie loda dwóm sprzątaczom, stróżowi nocnemu i taksówkarzowi. Przy czym trzeba uważać na bezdomnych, bo może się okazać, że nie figurują na żadnych listach wyborczych i wtedy cały wysiłek na nic. A głos hrabiego jest równy głosowi obszczymurka. Jedyna różnica polega na tym, że obszczymurków jest zazwyczaj więcej niż hrabiów.

Dlatego, niezależnie od techniki i umiejętności Madonny (których nie znam), obawiam się, że nawet gdyby zaczęła 100 lat przed wyborami, to i tak nie udałoby się jej zrobić loda tylu panom, żeby miało to wpływ na wynik wyborów. Cóż, z fizyką wygrywał czasami tylko Superman. Tylko nic mi nie wiadomo, żeby swoje moce wykorzystywał do robienia loda.

Spróbujcie zrobić loda kobiecie (nawet bez połyku)

Zrobienie loda to pozycja dedykowana wyłącznie mężczyznom. Świat jest jakoś tak głupio urządzony, że co jak co, ale loda zrobić można tylko facetowi. Co innego z seksem analnym: tu stroną „z przodu” mogą być przedstawiciele obu płci. O ile oczywiście kogoś kręci ciało obce we własnej dupie. Tym samym propozycja robienia loda całkowicie rozminęła się ze strategią mobilizowania kobiet do głosowania na inną kobietę. Nota bene strategią równie mądrą, jak głosowanie przez łysych na łysego.
Dlatego ciekawi mnie, co Madonna obiecała kobietom, bo tego nie udało mi się ustalić. A jako postępowa artystka, powinna mieć propozycję także dla kobiet.

Czasami ważne jest, kto robi

Madonna. 58 lat, dwóch eks-mężów, dwoje biologicznych dzieci, ilość kochanków nieznana. Powiedzmy sobie szczerze: w tym wieku nie jest wymarzonym obiektem seksualnym, nawet jeżeli loda robi z połykiem, co jest wyższą szkołą jazdy. Zabawy z własną babcią (a tym dla niektórych byłby seks z 58-latką) mogą kręcić chyba tylko promil facetów. Dlatego w jej przypadku zachowywanie kontaktu wzrokowego absolutnie nie należy do zalet: oglądanie starej baby o żylastych rękach to żadna przyjemność. Jeśli już takie nieszczęście by wystąpiło, lepiej zamknąć oczy i pomyśleć o czymś czterdzieści lat młodszym. A wtedy kontakt wzrokowy kompletnie nie ma znaczenia.

Tak czy siak, cnotliwe kobiety powinny być dumne z facetów. Jak widać po wynikach, perspektywa lodowej zabawy z Madonną (nawet z połykiem) skusiła niewielu.

A swoją drogą, czy nie jest przejawem totalnego upadku demokracji mejd in juesej, że wyborcze sito wyłoniło z jednej strony śmiesznego dziadka (70 lat) z wybujałym ego, leczącego kompleks łysiny durną, farbowaną zaczeską. A z drugiej strony babcię (69 lat), która albo nie potrafi obsługiwać poczty elektronicznej, albo jest notoryczną kłamczuchą. Jeśli amerykańska demokracja potrafi wypluć z siebie tylko taką geriatrię, to ciekaw jestem, kto będzie kandydował w następnych wyborach. Może skamielina Tyrannosaurusa reksa – pod warunkiem, że urodził się w Stanach? Nie chciałbym stawać przez takim wyborem, jaki mieli w tym roku Amerykanie. Ale u nas i tak może być gorzej.

I czy nie jest dziwna desperacja, żeby za wszelką cenę nie dopuścić do wygranej p. Donalda? A desperacja wśród wszystkich „artystów”, „elit”, „celebrytów”, „dziennikarzy” była ogromna. Ile i co, ci wszyscy ludzie mogą stracić, skoro ze wszystkich sił próbowali nie dopuścić do wygranej Trumpa? A wyglądało to jak walka o życie – zarówno wielkodupej Beyonce, jak i dziennikarskich „gwiazd” ekipy TVN.

I jeszcze jedno: już we wtorek nad ranem (naszego czasu) znany był zwycięzca wyboró. Pomimo tego, Pani Hillary dopiero wieczorem raczyła ruszyć dupsko i coś tam powiedzieć swoim rozpaczającym zwolennikom. Dlaczego tak późno? Możliwości są w zasadzie dwie: bo tych biednych naiwniaków ma w końcowej części układu pokarmowego, albo ciężko przeżywała porażkę (czytaj: siedziała i rozpaczała). Obie możliwości powinny ją dyskwalifikować jako prezydenta. Wyobrażacie sobie prezydenta szlochającego, bo Rosjanie zajęli Krym?

Nebelwerfer

P.S. Tytułowe zdjęcie: okładka płyty Strip Tease zespołu Acid Drinkers. Źródło: www.acid-drinkers.com

P.P.S. Dla niezorientowanych: Monika Lewinsky przeszła do historii, robiąc loda prezydentowi Clintonowi (mężowi Hillary). Na wieczystą pamiątkę zachowała nawet ponoć sukienkę zroszoną prezydencką spermą. Ot, taka mała kolekcjonerka.

Komentarze

8 komentarzy do “Za mało lodów”
  1. kasta says:

    Zapytać mogę, bo może odpowiesz…a jak jest z tym Franciszkiem..?.

    1. Nebelwerfer Nebelwerfer says:

      Donald Franciszek Tusk. Na pewno nie święty Franciszek.

      1. kasta says:

        Tradycyjnie ogólnoludzka świętość zaczyna się po opuszczeniu ciała…, a pierwszym i może jedynym etapem jest Śp./ święta pamięć…/ 😉

  2. kasta says:

    Dodam…Meryl Streep /Strip/ …świetna aktorka.. 🙂

    1. Nebelwerfer Nebelwerfer says:

      Zgadza się. I tylko tyle. Z pewnością nie obiekt marzeń. Z takim nosem …

      1. kasta says:

        No, jeżeli ktoś marzy o braku czy szczątkowym nosie, to z pewnością nie będzie ona obiektem westchnień… 🙂

        1. kasta says:

          A u płci przeciwnej…duże nosy pożądane…coby dobrze czuć partnerkę…hi,hi 🙂

  3. kasta says:

    O włoskiej posłance, M. Lewinsky i Madonnie było kiedyś głośno…wszystkie media trąbiły…/i ,grały, – zresztą też lubię panią M/
    Co do wywiązywania się z publicznych/ i nie tylko/ obietnic…to kwestia szacunku do siebie, cenienia swoich słów, albo uważania na to co się mówi…

    Żylastość czy nie – to sprawa indywidualnej cielesnej konsystencji , a jakąś osobistą historię życia Teraztotu ma każdy kto jeszcze nie zmienił miejsca zamieszkania na ,,kwaterę,, przypominającą ,wazon, lub stanowiącą połączenie ziemianki z bunkrem przeciwatomowym o mniej lub bardziej wypastowano-zmurszałej części naziemnej.

    Strip Tease – i Acid Drinkers? ….
    Droczenie się pozostawmy Meryl Strip, a kwas zamieńmy na ,,Wino truskawkowe,, i już mamy zupełnie inny wydźwięk, bo zrobiło się filmowo-klimatycznie …A gdy dodamy do tego lody rozpływające się w ustach z powodu ich unurzania w owym /winie/….to mamy na nie chętnych obu płci /drinkers i 2 w1/..
    Ps. Ile jest w plotkach prawdy…a ile domysłów czy plotek /hi,hi/ to wiedzą tylko Ci, których one dotyczą… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *