intro

„Panama Papers”



Wybuchła tzw. afera „Panama Papers”. Dla zahibernowanych przez ostatnich kilka dni i niedoinformowanych: chodzi o wyciek dokumentów (setki tysięcy stron!), dotyczących zakładania spółek w Panamie. Przez najróżniejsze osoby, nie tylko biznesmenów, ale także polityków. I Lionela Messiego. Panamie, uchodzącej nie tylko za kraj taniej bandery, ale także oferującej niskie podatki i szybkie oraz tanie rejestrowanie spółek. Czyli będącej „rajem podatkowym”. Swoją drogą określenie „raj podatkowy” jest trochę mylące. Raj co do zasady jest ideałem, w którym powinno być wszystko. Raj podatkowy polega na tym, żeby nie było niczego – związanego z podatkami lub opłatami podobnymi do podatków, nawet tak mało znaczącymi, jak opłata od posiadania psów, czy abonament radiowo – telewizyjny, który ma stać się opłatą audiowizualną.

Ale do rzeczy: podniosło się wielkie oburzenie: jak można unikać płacenia podatków i „wyprowadzać” pieniądze za granicę? Poza wszystkim innym ma to być nielojalność wobec własnego kraju i elementarny brak patriotyzmu. Ofiarą tego społecznego oburzenia jest premier Islandii o trudnym do zapamiętania nazwisku, który podał się do dymisji. I zakładam, że będzie to ostatnia ofiara tej afery.

Ale popatrzmy na to trzeźwo i z innej strony.

Po pierwsze: wyprowadzać to można psa na siusiu o szóstej rano, a nie pieniądze.

Po drugie: jeżeli założenie spółki w Panamie i prowadzenie przez taką spółkę działalności jest zgodne z prawem, to po co ta cała afera? Nullum crimen sine lege, jak mawiają prawnicy. Nie ma przestępstwa bez ustawy.

Po trzecie: Jaka jest podstawowa przyczyna prowadzenia biznesu w rajach podatkowych? Otóż czegokolwiek nie próbowano by nam wmówić, podstawową tego przyczyną są zbyt wysokie podatki w krajach szczycących się tym, że są „normalne”. A kwestia zbyt wysokich podatków jakoś nie pojawia się w kontekście „panamskich papierów”. Gdyby w fantastycznych krajach Unii Europejskiej, w której nasze pieniądze idą na badania sposobu spłukiwania wody w kiblu i wprowadzenie na tę okoliczność odpowiedniej dyrektywy, podatki były niskie, to nie powstałaby potrzeba prowadzenia biznesu za pomocą wehikułów rejestrowanych w Panamie, czy innych Kajmanach. I tyle.

Po czwarte: o lojalności można mówić tylko w przypadkach wzajemnych. Lojalność może występować wobec kraju, który jest lojalny wobec własnych obywateli. A z pewnością tak nie jest w średniej wielkości kraju leżącym mniej więcej w środku Europy.
Czy można być lojalnym wobec kraju, w którym trzeba czekać 17 lat na operację biodra i który posyła za kratki chorego psychicznie, kradnącego batonik za 99 groszy? I w którym kwota wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych dla każdego podatnika wynosi 3.091,00 zł (art. 27 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych), ale już dla parlamentarzysty – 27.360,00 zł (art. 42 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora w związku z art. 21 ust. 1 pkt 17 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych)?

Niech sobie każdy w duszy dośpiewa. Do zobaczenia w Panamie!

Nebelwerfer

Komentarze

3 komentarze do “„Panama Papers””
  1. kasta says:

    Czy możesz mnie bardziej nie dołować?…Mój budżet nie przewiduje zakupu łopaty…ani podróży w nieznane…

    1. Nebelwerfer Nebelwerfer says:

      Po co zaraz do Panamy. Lichtenstein ten jest nienajgorszym miejscem na biznes 😉

      1. kasta says:

        No nie wiem, czy jestem gotowa na księstwo… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *