intro

Dzień indora



Ostatnio namnożyło się nam indorów na potęgę. Prawie jak w USA. Niestety, tam większość z nich z pożytkiem ginie w czasie Święta Dziękczynienia. Nasze jakoś nie chcą się poświęcić dla dobra ogółu, ku czci jakiegoś narodowego święta, dnia pogranicznika lub choćby dnia bez przekleństwa. Nasze indory zabić się nie dają. I przez to wysyp łysych szyj oglądamy przez rok cały. Oczywiście chodzi o indory płci męskiej, które uwielbiają paradować z rozpiętymi kołnierzykami koszul. Ekstremiści nie poprzestają przy tym na jednym guziku, ale idą dalej, z dumą prezentując wydepilowaną lub nie (co rzadsze) klatę.

W starych, niekoniecznie dobrych czasach, kołnierzyk koszuli był zapinany, a oprócz tego pod szyją zawiązywane było coś – zazwyczaj krawat lub mucha. W końcu po coś wszywa się guzik przy samym kołnierzyku, a tym czymś jest szlachetna czynność zapięcia kołnierzyka. Rozpięcie kołnierzyka lub nawet jego zapięcie, ale bez wiązania czegokolwiek, w starych, mniej lub bardziej dobrych czasach, słusznie traktowane było jako wiocha. Dlatego też do historii przeszło zdaje się tylko dwóch panów stosujących taki zabieg, obaj o pochodzeniu wyjątkowo mało arystokratycznym: Wincenty Witos przed II wojną światową i Józef Ślisz po 1989 r. Obaj chodzili w białych, zapiętych po samą szyję koszulach. I tyle. Dobrze to nie wyglądało. Ale w ich przypadku była to raczej forma demonstracji i dumnego obnoszenia się z chłopskim pochodzeniem niż wyboru modowego. Chyba także w tym stylu szwędał się po ekranie Bogusław Linda. Dlaczego tak? Bo to zła kobieta była.

Możliwa była też opcja rozpiętego kołnierzyka z fularem, ale zawsze była to opcja mało popularna. Kojarzyła się z walniętymi artystami, zniewieściałością lub wręcz z pedalstwem. Muszę się przyznać, że choć nie należę do pierwszej i trzeciej kategorii, to miałem dwa razy w życiu na szyi fular i poważnie rozważam powrót do niego.

Ale wróćmy do indorów.

Jakoś umyka naszym bystrzakom, że rozpięty kołnierzyk koncentruje uwagę na szyi, która niezależnie od egzemplarza – raczej do wielkich atrakcji nie należy. Oglądanie cudzej grdyki jest równie pasjonujące jak kolekcjonowanie puszek po piwie. Nie bez kozery jest tu uwaga, że grdyka (nazywana także nie wiedzieć czemu jabłkiem Adama, skoro co prawda Adam wpieprzył rajskie jabłko, ale wcześniej zajebała i nadżarła je Ewa), jest najtrudniejszym do ogolenia elementem męskiej paszczy i okolic. Więc w przypadku porażki goleniowej, naprawdę nie ma się czym chwalić.

Z wiekiem przychodzą kolejne problemy związane z nadmiarem sadła lub marszczeniem, przez co nasza grdyka może przypominać elastyczną rurę od odkurzacza. Czy taka rura aby na pewno jest na tyle atrakcyjna, żeby się z nią obnosić? Nawet jeśli jest to rura od odkurzacza amerykańskiej marki na R., kosztującego ok. 10 tys. zł? Powyższa uwaga nie dotyczy Ryszarda Kalisza, który – jak powszechnie wiadomo – szyi nie posiada.

Zapięcie koszuli zgrabnie te problemy załatwia, a krawat dodaje eleganckiego sznytu. Co więcej – jego końcówka zdecydowanie wskazuje na to, co u faceta jest najlepsze i najważniejsze. Chodzi oczywiście o mózg.

Poza tym rozpięty kołnierzyk powoduje efekt rozchełstania, co z elegancją niewiele ma wspólnego. Więcej natomiast z nieudaną próbą ogarnięcia się na gigantycznym kacu.

Przy czym durne uwagi, że zasłanianie grdyki kołnierzykiem i krawatem to zamiatanie problemu pod dywan, lepiej pominąć milczeniem. Uwagi te pochodzą zapewne od sprzątaczek, stąd zapewne ta „czyścicielska” terminologia. Szanując jednak znój Pań sprzątających, nie podzielamy ich modowych poglądów.

Jakimś racjonalnym wyjaśnieniem rozpinania koszuli może być hodowla brody, w modnej ostatnio tendencja „na lumberjacka”. Faktycznie, zapięty kołnierzyk może nie pozwolić na wyeksponowanie w całości tego niezbędnego elementu osobowości każdego idącego z duchem czasu osobnika uważającego się za faceta. Rzecz w tym, że mody (w tym na brody) przemijają, a złe koszulowe nawyki pozostaną. Na marginesie: car Piotr I walczył z brodami bojarów, uważając je za przejaw rosyjskiej zaściankowości. Ciekawe, co na to współcześni hodowcy porządnego zarostu?

Indor występuje w kilku odmianach gatunkowych:

Kopnięty „artysta”

Wieść gminna głosi, że artystom wolno więcej. Określenie „artysta” jest przy tym dość pojemne: mieszczą się tu zarówno uznani twórcy dzieł sztuki zrozumiałych dla tzw. przeciętnego człowieka, jak twórcy „dzieł” w postaci gówna rozjechanego rowerem. Niektórzy „artyści” wzięli to sobie na tyle do serca, że posunęli się (nomen omen) do seksu z nieletnimi (przypadek reżysera R.P. – nie chodzi o Rzeczpospolitą Polską). Ale nie tylko tak ekstremalne przypadki traktowane są jako normalna część artystycznego życia, zwłaszcza wśród artystów, którzy zapisali się w historii tak znaczącymi dziełami sztuki jak fontanna z pisuaru, czy wymaz z krwi i spermy jako obraz (vide okładka płyty „Load” Metalliki). Dlatego skoro nawet takie „dzieła sztuki” nie spowodowały chęci dokonania linczu lub choćby próby lekkiego mordobicia, nie powinny nas dziwić sztuczne penisy u pań – artystek, czy brak obycia i umycia u artystów płci obu. Dlatego „artystyczna” awangarda modowa jest w stanie zaprezentować tak egzotyczne sposoby ubrania lub rozebrania, że ktoś w rozpiętej koszuli wygląda przy nich jak wyfraczony dyrygent w czasie noworocznego koncertu Filharmoników Wiedeńskich. Jeśli więc „normalny” człowiek zastosowałby któryś z modowych „artystycznych” pomysłów, spotkałby się w najlepszym razie z masowym pukaniem w czoło, a w najgorszym – z kaftanikiem z przedłużonymi rękawami i szybkim transportem do pokoju, w którym próżno szukać klamki.

Z drugiej strony, jeżeli ktoś uważany jest lub sam siebie uważa za „artystę”, to poniżej jego artystycznego poziomu jest noszenie tak nudnych i mieszczańsko tradycyjnych dodatków jak krawaty. Chyba, że są to nieortodoksyjne dodatki, np. biżuteria wykonana ze świeżego mięsa lub marynarka z wyrzyganym wzorem.

Ignorant

Mogłoby się wydawać, że w czasach powszechnego (mniej lub bardziej) dostępu do internetu, ignorancja będzie cechą zanikającą. Nic bardziej błędnego. Po pierwsze, internet często zabija chęć dogłębnych poszukiwań. Często poprzestajemy na informacjach zawartych w portalach tak popularnych i powierzchownych, że wikipedia rysuje się przy nich jako niezmierzona skarbnica wiedzy. Po drugie: internet oferuje często treści lekkie, łatwe i powierzchowne. Po trzecie: często treści, jakie znajdujemy w internecie, zostały tam umieszczone przez totalnych ignorantów, a czasami wręcz przez regularnych idiotów.

Nie dziwmy się więc, że są osoby, które nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak krawat, mucha, stryczek lub cokolwiek innego, co można zawiązać na szyi. Skoro tak, to trudno od takich osób wymagać posługiwania się rzeczami, o których istnieniu nie mają pojęcia. Dotyczy to zarówno wiązadeł szyjnych, jak i mydła, czy dezodorantu.

Biedak

W biednym kraju, a takim od co najmniej XVII wieku jest Polska, żyją oczywiście biedni ludzie. Więc nie powinien dziwić fakt, że biednych ludzi nie stać na tak zbytkowny wydatek jak zakup krawata – nawet poliestrowego z supermarketu za 30 zł. Są w końcu ważniejsze wydatki, np. spodnie z krokiem wiszącym u kolan lub żel do włosów. Ewentualnie czerwone alufelgi do BMW rocznik 1991.

Samobójca i jego otoczenie.

Samobójca ma już za sobą co najmniej jedną próbę samobójczą. Niestety, nieudaną. Dlatego też samobójca świadomie lub za sprawą swojego otoczenia zastaje pozbawiony dostępu do przedmiotów, które potencjalnie mogłyby być narzędziami użytymi w kolejnej próbie. A ponieważ zadzierzgnięcie to jeden z najpopularniejszych sposobów samobójczego zejścia z tego łez padołu, samobójca pozbawiony zostaje dostępu do krawata, tak jak więzień dostępu do paska i sznurówek. A żeby krawaty na innych szyjach nie kusiły, także otoczenie samobójcy świadomie zrezygnowało z noszenia tego zabójczego odzieżowego dodatku.

Alergik

Alergik szczególny i miejscowy. Alergia w tym przypadku dotyczy wyłącznie okolic szyi, pozostałe części ciała są wolne od tego schorzenia. Jednocześnie alergia dotyczy wszelkich tkanin, z jakich mogą zostać wykonane krawaty. Biorąc pod uwagę, że krawaty mogą być wykonane z tak różnych tkanin jak jedwab, len, bawełna, wełna, czy nieszczęsny poliester, jest to więc alergia szerokospektralna. Alergik reaguje alergicznie na nawet na krawat bawełniany, ale sama koszula wykonana z bawełny nie powoduje już takiego efektu. Zdaje się to wskazywać na fakt, że jest to alergia nie tylko na określone materiały, ale też kształty. Ta kwestia niewątpliwie wymaga dogłębnych badań naukowych.

Artretyk

Artretyk, jak wiadomo, ma pokręcone palce. Czasami związane jest to z pokręceniem innych części ciała lub nawet pokręceniem totalnym, resztek mózgu nie wyłączając. Ale skupmy się na palcach: ponieważ zawiązanie krawata wymaga pewnych podstawowych umiejętności manualnych, pokręcone paluchy skutecznie uniemożliwiają jego zawiązanie. Co ciekawe, dolegliwości artretyczne pojawiają się wyłącznie w okolicach szyi. Artretyk nie ma żadnych problemów z zawiązaniem sznurówek, pomimo, że wymaga to znacznie większych zdolności manualnych i sprawniejszych palców. Okoliczność ta wskazuje, że artretyk może cierpieć także na dolegliwości krążeniowe, związane z gwałtownym odpływem krwi z unoszonych rąk.

czynność nie do wykonania przez artretyka

czynność nie do wykonania przez artretyka

Astmatyk

Astmatyk, jak to astmatyk, cierpi na dolegliwości oddechowe. Czasem sapie, jak niektórzy dziennikarze telewizyjni (przypadek Jarosława K., jeszcze do niedawna „gwiazdy” pewnej znanej stacji telewizyjnej, znanego z wypożyczania produktów z amerykańskich supermarketów), a czasem jest to astma bezobjawowa. Dlatego tak ważne dla astmatyka jest zapewnienie swobody oddechowej. A swobodę taką może dać wyłącznie rozpięta koszula.

Modniś

Modniś dla bycia „trendy” zrobi wszystko: ufarbuje włosy na różowo, założy rureczki miażdżące jaja i wrzynające się w dupę, wsadzi sobie piórko w nos i będzie opowiadał, jak fantastyczne wrażenie wywołał na nim ostatni pokaz mody Northrop Grumman. Modniś zapuści brodę, żeby nikt nie podejrzewał go o zniewieścienie, ale może też fantazyjnie ozdobić ją koralikami – jeżeli taki będzie ostatni krzyk mody. I oczywiście wszystkie swoje kreacje przysnapuje oraz uwieczni na fejsie, insta i gangsta. A ponieważ póki co, krawat uchodzi za twór wymyślony przez dziadków i dla dziadków, modniś nigdy go nie założy. Ale ponieważ moda bywa zmienną, więc także w kwestii noszenia krawata, u modnisia wszystko jest możliwe.

Na marginesie: gdyby ktoś mimo wszystko nie wiedział lub nie sprawdził (a więc z gatunku modnisiów), Northrop Grumman to amerykański koncern zbrojeniowy.

Owca, leming i co tam jeszcze

Osobniki należące do tej kategorii wyzbyte są jakiegokolwiek indywidualizmu. Wynika to zapewne z totalnego zakompleksienia. Często są to osoby przeflancowane ze wsi lub niewielkich miejscowości do dużych miast, gdzie robią „karierę”. Często są to ofiary korpofilii. Wrodzony lub nabyty mimetyzm oraz poczucie przynależności do stada dają im pewność, że nikt nie wyśmieje ich niskopiennego pochodzenia lub odmienności. Nieważne, czy jest to stado baranów, idiotów, czy wyznawców życiodajnej energii, ukrytej w dębowej desce. Jeżeli więc stado krawatów nie nosi, nie nosi go również nasz osobnik. Jeżeli stado nosi dżinsy z dziurami na dupie, to nawet jeżeli wiatr zaczyna hulać w kanionie między pośladkami, nasz osobnik zwiera poślady i udaje, że mu to nie przeszkadza. Przy takim podejściu do życia, osobniki należące do tej kategorii są całkowicie bezradne, jeżeli zostaną pozbawione wytycznych ze strony stada. A tak szczerze, to zastanówcie się, co jest gorsze: odsłonięta grdyka, czy wiatr w rzyci.

Nebelwerfer

Komentarze

3 komentarze do “Dzień indora”
  1. kasta says:

    Wiem, wiem…..deko się…rozbestwiłam z tym komentarzem , ale to pewnie dlatego, że 3m3 jest wyjątkowo pojemne. Może to skutek zakrzywienia czaso-przestrzeni…?

  2. kasta says:

    A wydepilowana klata…to tragedia…chyba że wymaga tego zabieg operacyjny…
    Prawdziwa kobieta potrzebuje… futra !….Nawet jeżeli jest troszku wyleniałe… 😉

  3. kasta says:

    Przegląd codzienny życiowych przypadków – wyraźnie wskazuje na ogólne rozgogolenie…i związane z tym widoki, które rażą lub nie osobiste poczucie smaku i wrażliwości.
    ,,Kurwat,,/cyt/: ,,wskazujący na mózg,, , fular, szal/ik takoż apaszka czy golf nigdy nie dorównają w maskowaniu ,,mankamentów,, – kołnierzowi… ortopedycznemu.
    Przy czym chcąc chronić te wrażliwe na pieszczoty / np. podczas golenia czy innych czynności/ skrawki odsłoniętego podgardla – zarówno przed wzrokiem jak i rękami bardziej agresywnych osobników, czy przed krwistą podnietą – ze względu na czułe pod względem zawartości miejsce /tętnice/- wypadałoby zaopatrzyć się we wspomniany powyżej sprzęt, który zneutralizuje wszelkie subiektywnie odbierane wisząco-skórno-naciągnięte na tkankę mankamenty tegoż odcinka ,,pokarmowo-oddechowego,, /jak i te umieszczone deko poniżej, a zwane dekoltem/.
    *

    Wyjściem zapasowym , dla uczulonych wszelkiej maści, jest cywilna tzw. stójka…/lub służbowa koloratka/, która zwykle nie wymaga powiewających atrakcji i nie razi wyznawców codziennego pełnego umundurowania podzielonych na :
    – tych, którzy nie chcą ale muszą
    – tych, którzy nie chcą i nie muszą
    – tych, którzy i chcą i muszą
    – tych, którzy chcą i nie muszą
    Pozostawiając tych od much – tj.,,muszących,,…w spokoju…
    pozostała część ludności należy do kategorii, której zwisa…. co na siebie włożą:
    a. udają lub
    b. jest to zgodne z prawdą
    Przejawia się to w powszechnej formie zwanej artystycznym nieładem / o którym wycinkowo wspomniałeś/.
    *
    Odsłonięta grdyka fajna jest… w ,sportowym, t-shircie na zewnątrz, a wszelka golizna – w tym rzyci – do wewnątrz…Ale to tylko takie moje…subiektywne…jak i to, że…
    ….lubię krawat…od czasów ,, dzieciństwa,,/ tzw. krajka przy mundurku harcerskim/. Potem był to wąski czarny ,,śledzik,,,/ z lat- 60 tych – ojca/…zakładany sporadycznie w okresie szkoły średniej…i potem…
    W ostatniej pracy znalazłam chwilowo ,spełnienie, – co mnie zmobilizowało do kupna /na wagę/ – trzech. Przynajmniej popatrzę sobie…Za to okazało się, że nadal umiem wiązać…nie tylko koniec z końcem… / no i dosłodziłam sobie…na koniec/…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *