intro

Bliższa ciału koszula



Krawiectwo miarowe budzi obawę. Bo i chciałabym, i się boję. Bo Polak, choć nie spróbował, to i tak wie najlepiej. A wie, że szycie miarowe oznacza ceny z kosmosu, a przepłacać z pewnością nie warto. A poza tym szycie miarowe to snobizm i pozerstwo.

Nie zmienia to faktu, że uległo gwałtownemu rozwojowi i obecnie zaczyna być zarówno modą, snobizmem, jak i całkowicie zwyczajną metodą pozyskiwania ubrań – nie tylko dla ekstremalnie grubych lub równie ekstremalnie chudych.

Tak więc czas przyjrzeć się plusom i minusom szytych na miarę koszul. Bo w krawiectwie miarowym jest to akurat chyba najtańszy element do uszycia. Za buty, spodnie, czy marynarki (o kompletach garniturowych, czy też smokingowych nie wspominając), zapłacimy zdecydowanie więcej.

Plusy

Miarowe krawiectwo daje możliwość całkowitego (oczywiście w granicach obowiązujących praw fizyki) panowania nad materią. Czyli możemy z tkaniny koszulowej wycisnąć maksimum (łącznie z własnym potem – ale to już raczej po uszyciu). Teoretycznie dostajemy więc to, co chcemy lub co wymarzyliśmy sobie, w najlepszym z możliwych dopasowań. Podstawowym problemem jest, czy wiemy, czego chcemy. Na szczęście dylematy w tym zakresie dotyczą przede wszystkim kobiet, więc ryzyko nie jest wielkie. Problemem może być także to, czy wykonawca (krawiec) na tyle opanował swój fach, by spełnić nasze oczekiwania. Ale cóż, nie ma ludzi nieomylnych i fuszerka może zdarzyć się zawsze.

Możliwość wyboru zaczyna się już na etapie tkaniny. Co prawda wszystkie znane mi firmy szyjące na miarę używają bawełny 2-play (a więc z założenia lepszej), więc gdyby ktoś uparł się na coś gorszego, to może być kłopot. Ale dalej, to już hulaj dusza.

Dostajemy wzorniki z próbkami materiałów i problem może być już tylko z wyborem. Bo wybrać możemy zarówno pochodzenie materiału (egipska bawełna uchodzi za najlepszą), strukturę materiału (twill, oxford itd.), jak i kolor oraz wzór na tkaninie. Czyli generalnie, co przyjdzie nam do głowy: koszula biała, niebieska, różowa, gładka, w kratki rodzaju wszelakiego, pasy, paski, prążki, ciapki itd. Granicą może być jedynie nieprzekraczalna granica śmieszności.

Można i tak? Można! Tylko po co?

Można też uszyć sobie na miarę koszulę flanelową (nie wiedzieć czemu uważaną obecnie za obciachową) lub dżinsową – a kto nam zabroni?

Szycie na miarę zapewnia najlepsze dopasowanie do naszej sylwetki w zasadzie każdego elementu koszuli: obwodu kołnierzyka, tęgości w klatce piersiowej i talii, długości rękawów, objętości w nadgarstkach. Czyli nie jest problemem chłop śląski, który w barach jest szeroki, a w dupie wąski.
U mnie zawsze jest problem z kołnierzykiem, bo idealny jest dla mnie rozmiar połówkowy (ideał to 39,5), a takiego nikt nie produkuje. I przy szyciu miarowym taki problem znika.

Jak widać, założenie marynarki nie ukryje źle dopasowanej koszuli. Worek pozostanie workiem. Zwłaszcza, że i marynarka jest workowata. W dodatku powinna być zapięta, jak to dwurzędówka.

Przy dobrym dopasowaniu koszuli, można uniknąć stosowania stosowania zaszewek na plecach, które stosowane są w większości gotowych koszul mocniej dopasowanych (slim fit). Czyli na plecach można nosić jednolity kawałek tkaniny – i to rozwiązanie zdecydowanie polecam.

Poza samym dopasowaniem, możemy także wybrać, w jaki sposób mają wyglądać poszczególne elementy koszuli, czyli np.:

Mankiety – rodzaj zapięcia mankietu (na jeden, dwa, trzy guziki), mankiet francuski (podwójny, zapinany na spinki) albo pojedynczy, ale też zapinany na spinki. Rodzaj zakończenia mankietu: kąt prosty, owal, ścięcie. Kapitalną sprawą jest możliwość uszycia niesymetrycznych mankietów – tak, aby mankiet, na którym nosimy zegarek (zazwyczaj lewy), był nieco bardziej obszerny – co jest w zasadzie niewidoczne, ale dzięki czemu zegarek może swobodnie skryć się pod mankietem.

Kołnierzyk – wysokość i rodzaj kołnierzyka, np. włoski, kent, button down, kryty button down. Kołnierzyk usztywniany jest zazwyczaj wkładanymi fiszbinami. Standardem są plastikowe, ale zawsze możemy dokupić metalowe lub drewniane. Fiszbiny z solidniejszego materiału sprawdzą się przede wszystkim przy kołnierzykach mocno wyciętych (tzw. extrim cutaway).

Guziki – można wybrać różne rodzaje guzików: wielkość, kolor, grubość, materiał, z jakiego są wykonane (preferowane są muszle ślimaków). Trzeba też zdecydować, czy koszula ma mieć plisę zakrywająca guziki – co jest zalecane w przypadku, gdy zamierzamy nosić muchę.

Personalizacja – sprowadzająca się do możliwości wyszycia monogramu. W tej kwestii doradzam ostrożność. Monogram to bardzo fajna opcja spersonalizowania naszej koszuli, dodatkowo podkreślająca jej niepowtarzalny i indywidulany charakter. Można wybrać krój liternictwa, rodzaj i kolor nici. Ale uważam, że monogram powinien być po pierwsze wyszyty bardzo dyskretnym kolorem (na pewno nie czarnym na białej koszuli), a poza tym w możliwie jak najmniej ostentacyjnym miejscu – tak, aby przy zapiętej marynarce monogram nie był widoczny. Ostentacja nie tylko nie jest cechą każdego dżentelmena, ale nie powinna być także cechą każdej dobrze wychowanej osoby.

A tu przykład w drugą stronę: ta koszula może i była dobrze dopasowana, ale jakieś 5 kg temu. I bez podkoszulka. A śledziki pasują co najwyżej do zimnej wódki

Minusy

Jeśli nie wiemy, czego chcemy, efekt może nie być zadowalający. Może się okazać, że wylądowaliśmy w labiryncie obfitości i każdy nasz krok (czyli wybór) powoduje, że znajdujemy się przed koniecznością dokonywania kolejnych wyborów. Przy pierwszym razie może to być kłopotliwe, ale później powinno już być z górki. W końcu nie jesteśmy kobietami, dla których każdy wybór (w tym ubraniowy) to droga przez mękę. A w najgorszym razie dostaniemy paskudną, ale za to dobrze dopasowaną koszulę. Taką, która wstyd założyć, ale którą możemy sprezentować jakiemuś celebrycie lub walniętemu artyście (a są to kategorie osób przodujących w zakładaniu modowych koszmarów). W ostateczności przerobić na kilka bawełnianych poszetek.

Plusominusy

Cena

Cena to zarówno plus, jak i minus. Bo nie da się ukryć, że uszyta na miarę koszula, nawet w opcji minimum (z najtańszego materiału, z najtańszymi guzikami, bez wyhaftowanego monogramu) nie będzie kosztowała 100 zł, ani też nie dostaniemy drugiej gratis. I to jest zdecydowany minus.

Plus polega na tym, że koszule z wyższej półki (ale tylko cenowej) typu Boss, Lagerfeld, czy Zegna mogą być albo zbliżone cenowo, albo wręcz droższe od naszej „miarówki”. A z pewnością nie będą tak dobrze dopasowane. Więc jeżeli tylko budżet na to pozwala, nie powinno być dylematu, czy wybrać koszulę markową, czy miarową.

Czas oczekiwania

Czas oczekiwania na uszycie to także zarówno plus, jak i minus. Minus – bo zazwyczaj uszycie koszuli zajmuje 2-3 tygodnie. Plus – bo przeważnie jest możliwość zamówienia ekspresowego szycia (co niestety kosztuje).

Są jednak takie sytuacje, w którym im mniej dopasowana koszula, tym lepiej. Od każdej zasady są wyjątki

Podsumowanie

Uszycie koszuli na miarę moim zdaniem ma sens i jest opłacalne. A jeśli mamy tzw. nietypową sylwetkę (np. 195 cm wzrostu przy kołnierzyku 38 cm), to tym bardziej. Moim zdaniem szycie na miarę akurat koszul jest zdecydowanie bardziej opłacalne niż marynarek lub garniturów. A przy totalnej wtopie, ryzykujemy, że stracimy znacznie niższą kwotę niż np. w przypadku marynarki. Zresztą koszula na miarę może być dobrym wstępem do miarowego szycia innych części garderoby.

Nebelwerfer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *