intro

8 cech, wskazujących, że przestałeś być facetem



Widmo krąży po necie. Widmo cech idealnego faceta. Olfaktoria wyliczyła 8 cech idealnego faceta i naraziła się na wodospady hejtu. Przy czym ten wylew nienawiści spowodowany jest tym, że „lasce się w głowie poprzewracało” i „czego ona wymaga, księżniczka jedna”. Oczywiście takie poglądy świadczą tylko o tym, że nie tylko czytanie ze zrozumieniem, ale także ze zrozumieniem słuchanie i oglądanie, jest umiejętnością w absolutnym zaniku. A hejterami są „faceci”, którzy nie mają nawet jednej z wymienionych przez Nią cech. Lub lasek, dla których najważniejszą cechą każdego faceta jest umiejętność otwierania zębami butelki z piwem.
Zainteresowanych i myślących odsyłam do filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=eRKTtl8iMPE

Jednakże nagrywając swój film, Olfaktoria zrobiła ruch do przodu, gdyż założyła, że istnieją faceci, spośród których tylko należy wybrać tych idealnych. Tymczasem jeżeli mamy się zastanowić, jaki facet jest facetem idealnym, musimy mieć z czego dokonywać wyboru tego ideału. Niestety, jest z tym duży problem. Statystyki mówiące o tym, że połowę społeczeństwa stanowią faceci, są absolutnie mylące. Pogłowie facetów maleje w tempie zastraszającym i absolutnie nie jest to związane ani z nagłym pomorem, ani ze zmianą przedostatniej cyfry w numerze PESEL, wskazującej na płeć. Poniżej opis kilku oznak, które bez cienia wątpliwości wskazują, że pomimo niezmienionych cech płciowych, cecha bycia facetem została bezpowrotnie utracona.

1. Zaczynasz chodzić do stylisty włosów.

Stosowanie nazwy „stylista włosów”, według autorów tego określenia, ma nobilitować strzyżenie łbów wszelkich i podnieść je na wyżyny artyzmu, a samych mistrzów owej stylizacji, po śmierci przenieść na Parnas fryzjerstwa. Jednakże, fryzjerstwo ma tyle wspólnego z artyzmem, co Jarosław Kuźniar ze skromnością lub Tomasz Lis z mądrością. Oczywiście, tzw. mistrzowie nożyczek i grzebienia (lub innych narzędzi tortur, z maszynką do strzyżenia na czele) będą tworzyć „filozofie” i „ideologie” na temat swojej „twórczości” oraz symbolicznych treści, głęboko ukrytych w baleyage’u, zrobionym na myszowatych kudłach zakompleksionej laski, ciągnącej do stolicy z zabitej dechami wioski. Nota bene, oby po przybyciu do stolicy, podstawowym zajęciem takiej laski nie było ciągnięcie.

Prawda jest, niestety, przyziemna równie boleśnie, jak zdrowe walnięcie kością ogonową w glebę: fryzjer jest po prostu rzemieślnikiem, takim samym, jak ślusarz, tapicer, czy kuśnierz (koleś od kożuchów – wyjaśnienie dla nieogarniętych). Określenie „rzemieślnik” w żadnym razie nie jest pejoratywne: o dobrego rzemieślnika wcale nie jest łatwo, a pożytek z tych dobrych jest większy niż z 99% blogerów i ze 100% tzw. dziennikarzy.

Więc jako rzemieślnik, fryzjer ma po prostu obciąć solidnie włosy. Tylko i aż. Nawet mycie nie jest obligatoryjne. Bez ideologii, bez zachwytów, bez mlasków, lizusostwa i wydumanych określeń, ze stylizacją na czele. Bez uniżonego: „czy mogę zaproponować coś do picia?” I bez fryzur, które wytrzymują do pierwszego mycia łba lub, co gorsza, do następnego ranka.

Stary dowcip:
Facet u fryzjera:
– Niech mnie Pan krótko opierdoli.
Fryzjer:
– Ty ch……!

2. Fryzjerska tragedia.

Przypadek równie tragiczny, jak chodzenie do „stylisty włosów”: u fryzjera spędzasz więcej czasu niż twoja kobieta. Baby potrafią siedzieć u fryzjera i trzy godziny tylko po to, żeby wyjść z identyczną fryzurą i zadawać pytanie: jak podoba ci się moja fryzura? Albo robić awanturę, że nikt nie zauważył wizyty u fryzjera, pomimo, że na sierści nie ma nawet śladu użycia nożyczek. Biorąc to wszystko pod uwagę, dłuższy od baby pobyt u fryzjera to duże osiągnięcie. Oczywiście zakładam, że pomimo całej swojej dupowatości, udało ci się znaleźć jakąś niewiastę na tzw. stałe. Czyli, jak mówią nowoczesne kobiety, unikające zaimków dzierżawczych (mój, moja), pozostajesz w tzw. związku. Byle nie w Związku Radzieckim, bo oznaczałoby to, że trochę zatrzymałeś się w czasie. Żeby móc powiedzieć, że u fryzjera siedzisz dłużej niż twoja kobieta, musisz więc jakąś kobietę mieć. Przeskoczyć się tego nie da. Przypadek rozgrzeszający z przesiadywania godzinami u fryzjera dotyczy wyłącznie sytuacji, kiedy długi pobyt w tym przybytku związany jest tylko z wyjątkowo atrakcyjną mistrzynią nożyczek, z którą chcesz się umówić. Wtedy do dzieła!

3. Ilość twoich samojebek przekracza ilość odbytych przez ciebie stosunków z płcią przeciwną.

Cóż, modzie na samojebki ulegają także osobniki, urodzone jako mężczyźni i nie poddane operacji zmiany płci.

Jednakże pamiętać należy o istotnej kwestii: jednym z wyznaczników męskości jest stosunek do płci przeciwnej, a w ramach tych stosunków, istotne są także z tą drugą płcią stosunki. Wiadomo jakie. Robienie samojebek to szczególna forma onanizmu. I tak jak z onanizmem płciowym, nie jest on sam w sobie niczym nagannym, o ile trzymany jest w ryzach i nie jest jedynym przejawem naszej aktywności. Więc jeśli nie nabawisz się kontuzji łokcia i niezależnie od jednoosobowych zabaw, jakieś panienki zaliczasz, w sferze seksu wszystko jest w miarę o.k.

Podobnie z samojebkami: od czasu do czasu jedna nie powoduje tragedii. Natomiast jeśli strzelasz samojebki codziennie, a intymne kontakty z kobietami masz raz na miesiąc lub rzadziej, albo jeśli te kontakty sprowadzają się do przypadkowego wejścia do damskiego kibla – wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że taki z ciebie facet, jak ze słonia fortepian. Co prawda można upaść niżej i chwalić się w necie własnoręcznymi wypiekami lub profesjonalnie zrobionym makijażem, ale żadne to pocieszenie. Trzeba pamiętać, że generalnie rzecz biorąc, nie ma limitu niskości upadku i w porównaniu z każdą sytuacją, można znaleźć sytuację jeszcze gorszą. Wyjątkiem może tu być ewentualnie „śpiew” Mariusza Kamińskiego w tegorocznej kampanii parlamentarnej, choć nie wykluczam, że przed następnymi wyborami i on zostanie przebity.

Stary dowcip:
– Jak jest różnica między słoniem, a fortepianem?
– Fortepian można zasłonić, ale słonia nie można zafortepianić.

4. O wyborze telefonu zaczyna decydować jego kolor.

Chodzi, rzecz jasna o wybór pozytywny. Czyli kupowanie telefonu dlatego, że jest ładniusi i np. zieloniusi, a nie dlatego, że bateria w telefonie wytrzymuje trzy dni bez ładowania. Nota bene, w czasach przedsmartfonowych, ładowanie wystarczające na CAŁE trzy dni, spowodowałoby u prawdziwego faceta tylko wzruszenie ramion i puknięcie w czoło oraz całkowitą zakupową dyskwalifikację takiego sprzętu. O tempora!

Natomiast całkowicie męskie jest skreślenie z góry niektórych kolorów jako absolutnie nieakceptowalnych jako kolor telefonu dla faceta, nawet jeżeli pod względem parametrów jest to sprzęt idealny. Czyli absolutna dyskwalifikacja powinna spotkać wszystkie odcienie różu (z majtkowym na czele), żółtości, czerwienie (tu akurat akceptowalny jest odcień pochodzący z krwi jakiegoś debila), kolor złoty czy pseudozłoty (a w istocie wybitnie gówienny) itd.

5. Oblewasz test drzwi w Złotych Tarasach.

Położone w samym centrum Warszawy centrum handlowe Złote Tarasy oferuje rodzaj testu, pozwalającego odsiać facetów od całej reszty. Ten test związany jest z obrotowymi drzwiami wejściowymi. Otóż żadne z tych drzwi (a jest ich kilka) nie są poruszane na fotokomórkę. Czyli, niestety, żeby wejść do środka, trzeba chwycić uchwyt i pchnąć drzwi. Proste, prawda? Otóż nie dla wszystkich. Ze smutkiem obserwuję, że dla wielu osobników wyglądających na facetów, sforsowanie tych drzwi stanowi trudność nie do przeskoczenia. Zapomniana jest zasada, że cechą faceta jest siła i zdecydowanie. A także refleks i spostrzegawczość, bo jeśli się wchodzi po raz pierwszy, trzeba zauważyć uchwyt na drzwiach.

A więc, kandydacie na faceta, stoisz bezradnie z rozdziawioną paszczą przed tymi drzwiami lub durnie gapisz się w smarkfona, jak ostatnia z ostatnich pipa, czekając na … No właśnie, na co? Aż walnie arabska bomba i podmuch eksplozji poruszy te drzwi? Aż zjawi się osobisty kamerdyner i pchnie, co trzeba? Czy aż pojawi się laska, która ma jaja większe od twoich (o ile w ogóle jakieś ci zostały) i poradzi sobie z drzwiami? Bo oczywiście nie przyjdzie ci do głowy, żeby krótko i zdecydowanie załatwić temat.

Jeżeli z takim samym zdecydowaniem zamierzasz nawiązywać kontakty z laskami, to lepiej od razu idź na paradę równości.

6. Zapuściłeś brodę i używasz kosmetyków dedykowanych tylko do „pielęgnacji” brody.

Już samo zapuszczenie brody jest w dzisiejszych czasach mocno podejrzane, a co dopiero stosowanie jakichś durnych kosmetyków „nur für” broda. Z nieznanych powodów, noszenie brody jest obecnie modne i „trendy”. Tymczasem prawdziwy facet wszelkie modne trendy ma w dupie i wygląda, jak chce, oraz robi to, na co ma ochotę. Prawdziwi faceci zapuszczali brody 10 lat temu, narażając się na śmiechy otoczenia i mając to gdzieś. Bo brody nosili z różnych powodów, ale na pewno nie dlatego, że było to modne. A samo zapuszczenie brody w żaden sposób nie świadczy o męskości. Wręcz przeciwnie: wybitnie niemęskie jest ślepe i durne podążanie za modą: niezależnie od tego, czy dotyczy to bród, rurek, czy posiadania srajfona. Stąd też obecna epidemia bród w większości przypadków wskazuje, że mamy do czynienia z zarośniętymi babami, a nie facetami. Oczywiście osobniki takie za pół roku zaczną zaplatać warkocze, jeśli taka moda nastanie.

7. Twoje spodnie fantastycznie eksponują rów, niekoniecznie Mariański.

Jak powszechnie wiadomo, istnieje wiele przyczyn, dla których ludzie się ubierają, i wiele celów, które ubiorem chcą osiągnąć. Obok kwestii czysto utylitarnych (wieje jak cholera, czas założyć kurtkę), jednym z celów zakładania stroju jest eksponowanie zalet i tuszowanie braków własnego cielska. Doskonałym tego przykładem są biustonosze push up (nazywane niekiedy oszustwem tysiąclecia), których zadaniem jest ukrycie braków w jednym z podstawowych parametrów każdej kobiet. Rozczarowanie jest, oczywiście, bolesne i pojawia się po każdym zdjęciu takiego cudu inżynierii bieliźniarskiej. Niestety, bywają także przypadki, kiedy nawet najlepszy push up nie pomoże. Trudno zasugerować, że wklęsłe jest wypukłe. Ale do rzeczy.

Celem noszenia portek eksponujących rów, jest pochwalenie się właśnie tym elementem. No bo skoro coś eksponujesz, to po to, aby zwrócić na ten element uwagę. Przecież kobiety nie malują ust z powodów patriotycznych. Czyli podziwiajcie rów mój fantastyczny. Pytanie oczywiście brzmi: jaki ma być cel tego podziwu? W grę wchodzą dwie możliwości: rów podziwiany może być z uwagi na jego możliwości fizjologiczne lub seksualne. Możliwości fizjologiczne mogą zainteresować tylko naprawdę ekstremalnie ekstremalnych ekstremistów (lub ekstremistki). A jeśli chodzi o możliwości seksualne, to z góry trzeba skreślić podziwy kobiet, które raczej nie tym elementem najbardziej się interesują. A więc eksponowanie międzypośladkowego zapadliska, jednoznacznie wskazuje na preferencje seksualnego takiego „faceta” i bynajmniej nie jest tu preferowana płeć druga.

8. Depilujesz wszystko, łącznie z wierzchem dłoni.

Oczywiście w dzikim kapitalizmie, w którym ponoć żyjemy, wiele problemów jest sztucznie wywoływanych po to tylko, żeby te problemy cudownie i odpłatnie rozwiązywać. Dotyczy to również kwestii depilacji. W końcu nie po to wymyślono tyle metod depilacji (wosk, laser lub pseudolaser, nazywany IPL, czy średniowieczna pęseta), żeby nie znalazły zastosowania w praktyce. I nie po to powstają salony depilacji, żeby miały upaść z powodu braku klientów. Tak więc kwestia odpowiedniej depilacji podnoszona jest do rangi tak ważnej, jak codzienne mycie zębów. A zaniedbanie tej superważnej czynności stawia cię automatycznie w gronie dzikusów, wieśniaków i pijaków – bo wszak każdy pijak musi być zarośnięty. Może w przypadku facetów nie jest to aż tak widoczne (baby mają zdecydowanie gorzej), ale trend istnieje i zakładam, że będzie się powiększał. W końcu faceci to połowa społeczeństwa, a więc połowa społeczeństwa jest potencjalnym klientami (czytaj: ofiarami) salonów depilujących wszystko. Jest więc o co walczyć. Jeśli więc okazałeś się frajerem i totalną ciotą, której można wmówić wszystko – depilujesz wszystko. Przy mniejszym stopniu frajerstwa, depilujesz oczywiście nieco mniej. Nie zmienia to faktu, że sitem, oddzielającym facetów od ich podróbek, są przyczyny depilacji: czy wynikają z potrzeby, czy z durnego podążania za durną modą.

Zresztą nałogowi depilatorzy mogą obecnie przeżywać niesamowite katusze i rozterki. Jeżeli ktoś zrobi się na lumberjacka, to jak taką brodę pogodzić z zasadą totalnej depilacji?

Nebelwerfer

P.S. Obawiam się, że tylko 8 cech to za mało, żeby wyczerpać temat.

P.P.S. Źródło zdjęcia tytułowego z ex-facetem: ww.thesartorialist.com

Komentarze

4 komentarze do “8 cech, wskazujących, że przestałeś być facetem”
  1. Adrian says:

    Autor jest debile, naprawdę​.

    1. Nebelwerfer Nebelwerfer says:

      Naprawdę!

  2. kasta says:

    Też wolę m.in. mieć /niestylizowanego i bez pushupów/ nosa na… siebie…hi,hi 😉

  3. wasp says:

    polecam obczaić sobie hasztag #masculinitysofragile
    miłego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *